zadumany
Oglądam zachód słońca z balkonu, jak zwykle kompletnie nago. Mój fiut opiera się o ciepłą, drewnianą balustradę, a ja czuję wieczorny powiew wiatru w sposób, który po prostu jest… właściwy. Przypominam sobie, jak mój najstarszy przyjaciel zawsze się rumienił, gdy chodziłem bez koszulki u niego w domu. Co się nie zmienia, to nie zmienia – wciąż czuję większą wolność w swojej nagiej skórze, niż mogłaby mi dać jakakolwiek odzież. Jest coś pierwotnego w byciu wystawionym na żywioły, podczas gdy poniżej migoczą już światła miasta.
20
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować