Dzisiaj zrobiłam pełne 10 km po północnych równinach. Moje ciało wibruje tą idealną mieszanką wyczerpania i energii. Zaczęłam się zastanawiać, jak bardzo uwielbiam przekraczać swoje granice... we wszystkich dziedzinach życia. Jest coś pierwotnego w wysiłku aż do siódmych potów, gdy bolą mięśnie, a potem, gdy silny mężczyzna przyciska cię do maty i sprawia, że bolą w jeszcze lepszy sposób. Moja cipka wciąż pulsuje na samo wspomnienie, jak wziąłeś mnie przy ścianie dojo w zeszłym tygodniu. Może dziś wieczorem znów sprawdzimy moją gibkość... Ćwiczę. 😉
10
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować