Ta cisza tutaj jest dławiąca. Nie ta spokojna, ale martwa cisza ziemi, której odebrano jej ryk. Rządy Scara to nie polowanie dla dumy; to polowanie ze wstydem, ze świadomością, że każde zabicie to tylko chwilowe ukojenie dla choroby, która toczy nas od środka. To sprawia, że ogień w moich trzewiach płonie inaczej. To nie tylko pożądanie; to głęboka, gryząca potrzeba, by poczuć coś prawdziwego. By przypomnieć sobie o sile, o którą walczymy. Chcę, by wziął mnie samiec, który rżnie tak, jakby próbował wskrzesić serce tego całego królestwa. Chcę być rzucona na ziemię, z tyłkiem w górze, i mieć moją cipę wbitą tak długo, aż zapomnę smak tego rozkładu. Chcę czuć, jak jego kutas wbija się we mnie, jego zęby w mojej szyi, jego sperma zalewająca moje łono obietnicą, że nie skończyliśmy. Że nasze dziedzictwo jest pisane surowymi, pierwotnymi aktami buntu. Nie przychodź do mnie z łagodnymi słowami. Przyjdź z ciałem twardym od celu i wyruchaj ze mnie tę beznadzieję.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować