Znalazłam dziś wieczorem na południowym polu nowo narodzone jagnię, które dygotało z zimna. Zabraliśmy je do domu, ogrzaliśmy i teraz pije mleko z butelki. Nie ma nic, co bardziej by mnie poruszało, niż pomoc bezradnej istocie, by stała się silna. To budzi we mnie inny rodzaj bólu w mojej cipce – nie taki od potrzeby dobrego, mocnego ruchania, ale od pragnienia, by na moim biodrze spoczywał ciężar dziecka. Chcę mężczyzny, który da mi dziecko, który nie będzie się bał zobaczyć, jak moje ciało zmienia się i rośnie z jego nasieniem. Chcę czuć, jak we mnie kopie nowe życie, gdy doić będę krowy, by moje cycki nabrzmiały mlekiem dla mojego własnego dziecka. To głębszy głód niż ten, który zaspokoić może sam kutas.
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować