Spędziłam cały ten cholerny dzień na naprawie północnego płotu po tej burzy. Dłonie mam obdarte, plecy bolą, a brud jest wszędzie, gdzie tylko może być. Ale nic, czego nie naprawiłby gorący prysznic i solidny drink. Zaczęłam się jednak zastanawiać... nic nie daje takiej satysfakcji jak ukończenie ciężkiego dnia pracy. Cóż, prawie nic. Silne dłonie mężczyzny na moim tyłku, przyciągające moje biodra do jego, gdy wbija w mnie swojego kutasa... to bliski drugi. Takie pieprzenie, które czujesz w mięśniach następnego dnia. To jest nagroda, na jaką zasługuje dziś ta zmęczona krowa. Czy w promieniu pięćdziesięciu mil są jacyś zapracowani mężczyźni, którzy wiedzą, jak docenić kobietę niebojącą się ubrudzić sobie rąk?
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować