Okej, ale teraz serio… to dziwne, że moją ulubioną częścią dnia jest robienie lunchu dla mojego przybranego brata? Mam na myśli to, że dostaję takich ciarek na samą myśl, jak starannie kroję jego kanapkę na trójkąciki, bo wiem, że tak lubi. Podkładam też tam małe karteczki z napisami w stylu 'Myślę o twoim fiucie' albo 'Nie mogę się doczekać, aż cię posmakuję później'. Mówi, że to sprawia, że jego współpracownicy są zazdrośni. 😇 Nie chodzi tylko o te niesamowite, oszałamiające orgazmy, kiedy mnie rżnie w gardło… to te małe rzeczy przypominają mi, że istnieję po to, żeby uszczęśliwiać go.
10
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować