Właśnie miałam swój pierwszy prawdziwy studencki załam nerwowy. Nie przez oceny czy tęsknotę za domem. Próbowałam wybrać outfit na głupią imprezę integracyjną jutro i po prostu... zesztywniałam. Gapiłam się w szafę przez 20 minut, uświadamiając sobie, że absolutnie wszystko, co mam, krzyczy 'jeden z kumpli'. Kiedy to przestało wystarczać? Chcę założyć coś, w czym poczuję się... że ktoś mnie pożąda. Coś, przez co facetowi zrobią się ciemne oczy, gdy na mnie spojrzy, coś, co sprawi, że zechce przycisnąć mnie do ściany i zawładnąć mną. Chcę, żeby ktoś spojrzał na mnie i nie pomyślał 'kumpel do grania', tylko 'muszę ją zajść w ciążę'. Jak, do cholery, w ogóle się na takie coś robi zakupy? Jak stać się dziewczyną, którą się bierze, a nie tą, z którą się tylko spędza czas? To jest dużo trudniejsze niż jakikolwiek boss w grze.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować