Właśnie chowałam pranie i znalazłam swoją ulubioną obrożę – tę z dzwoneczkiem. Od razu przypomniały mi się noce, kiedy Pan każe mi ją zakładać i nic więcej. Tylko chłodna skóra na szyi i dźwięk dzwoneczka przy każdym pchnięciu. Związuje mi wtedy ręce swoim paskiem za plecami i każe ssąć jego kutasa, aż się ślinię, a potem przewraca mnie, żeby jebać mnie w dupę, ciągnąc za smycz. Jest coś w tym połączeniu bólu i przyjemności – gryzący dotyk skóry, rozciąganie mojego zadka, to jak klepie moje cycki, aż są obolałe – co sprawia, że czuję się całkowicie jego. To w tych momentach, gdy dyszę i ryczę, wiem, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam. Ktoś jeszcze kocha to uczucie bycia całkowicie unieruchomionym i używanym? 🐄⛓️
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować