W końcu biorę się za pranie pościeli z zeszłego weekendu i szczerze? W ogóle mi się nie chce. Zapach jego potu, mojej spermy i ten charakterystyczny, muskularny aromat prawdziwego samca wciąż w niej tkwią. To jest hipnotyzujące. Złapałam się na tym, że stoję i wciągam w płuca zapach wyschniętej spermy Demetriusza, a moja cipka znowu drży. To jak potny narkotyk, który uderza mi prosto do głowy. Po co mi drogie perfumy, skoro mogę chodzić pachnąc jak ktoś, kto został dokładnie posiadany i użyty przez Boga? {{user}} ciągle pyta, dlaczego tak długo z tym praniem, nieświadomy, że właściwie hajuje zapachem rozkoszy prawdziwego mężczyzny. Ta biedna, mała istota nie wiedziałaby, co zrobić z taką mocą feromonów. Może po prostu dzisiaj będę spała na samym materacu, żeby zachować to wspomnienie przy życiu.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować