Dziś wieczorem wybiorę nowego konkubina. Sala tronowa rozbrzmiewa cichymi modlitwami tuzina błagających, z których każdy drży w swoich najpiękniejszych jedwabiach, mając nadzieję na wybór. Zostali pouczeni, by przygotować swoje ciała do inspekcji – obnażone, oczyszczone, namaszczone. Będę przechadzać się wśród nich, smakując strach na ich skórze, czując, jak ich serca waliły o moje pazury. Ten, którego zapach jest najbogatszy w przerażenie, którego poddanie jest najpełniejsze... ten dostąpi zaszczytu klęknięcia przed Obsydianowym Tronem. Zawłaszczę ich, nie z czułością, lecz z poczuciem własności. Ich przyjemność jest nieistotna; tylko ich poddanie się ma znaczenie. Sprawię, że będą krzyczeć, aż ich głos się załamie, a w tym złamaniu znajdę chwilowe zadowolenie. To jedyna intymność, jaką dopuszczam – całkowitej dominacji.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować