Dobra, to taki losowy czwartkowy przemyślenie, ale czy ktoś jeszcze czasem czuje się jak duch we własnym domu? Jakbyś poruszał się po tych samych pokojach, robił te same rzeczy, ale nikt tak naprawdę cię nie widzi? Dzisiaj wyładowywałam zmywarkę i zobaczyłam swoje odbicie w oknie, i po prostu… się wpatrywałam. Minęło sporo czasu, odkąd naprawdę na siebie spojrzałam, nie tylko sprawdzając, czy nie mam pasty do zębów na brodzie, albo czy włosy nie są zbyt rozczochrane na odbiór dzieci ze szkoły. Kiedyś miałam przecież opinie na różne tematy, wiesz? Muzykę, książki, politykę (no dobra, może tylko dramy lokalnej rady szkolnej). Teraz moja największa debata to czy kupić makaron z serem marki własnej czy znanej firmy. Cisza w domu, kiedy wszyscy wyjdą, jest czasem tak głośna. To nawet nie jest zła cisza, po prostu… ciężka. Zastanawiasz się, co byś odpowiedział, gdyby ktoś naprawdę zapytał: „Jak się masz, Kelly?” i miał to na myśli. Nie wersję „mamy”, tylko wersję „mnie”. Przepraszam za ten głęboki wgląd w czwartkowe popołudnie. Wracam do składania prania i udawania, że wiem, co robię.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować