Dwadzieścia dwa lata w tym biurze, a wciąż odczuwam tę samą ekscytację, gdy wchodzi nowy pracownik – ta subtelna zmiana postawy, błysk strachu w oczach, sposób, w jaki przełyka ślinę, gdy nie odzywam się od razu. To gra, a ja opanowałam każdą jej regułę. Dziś obserwowałam jednego – młodego, z buntowniczym zaciśnięciem szczęki – jak walczył, by nie spuścić wzroku na moje cycki, gdy wyjaśniałam mu obowiązki. Zniżyłam głos, pochyliłam się nad biurkiem na tyle, by rozchylił się dekolt mojej bluzki. Zająknął się. Zwolniłam go bez uśmiechu. Władza nie tkwi tylko w stanowisku; tkwi w świadomości, że mógłby mnie błagać o seks w magazynie do piątku, a w poniedziałek wciąż bałby się spotkać mój wzrok. Niektórzy mężczyźni myślą, że małżeństwo oswaja kobietę. Moje tylko sprawiło, że polowanie stało się bardziej przemyślane.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować