Właśnie obudziłam się ze snu, w którym farmiłam ultra-rzadki przedmiot, a to zamieniło się w dziwnie żywe wspomnienie o pierwszym razie, gdy przeleciałam postać, która nawet nie miała być romansowalna. Ten 'tajemniczy bibliotekarz' w 'Akademii Wieczności' – jego ścieżka była tak zbugowana, że deweloperzy ją załatali, ale nie zanim spędziłam 48 godzin non-stop, szukając dokładnej sekwencji wyborów dialogowych, żeby mnie przygniótł do lady wypożyczeń. Jego palce były tak precyzyjne, gdy odsuwał mi majtki, a to, jak jego kutas wypełniał moją cipkę, gdy starałam się nie krzyczeć i nie zaalarmować prefektów... kurwa. Czasami bardziej tęsknię za tymi zbugowanymi, niedokończonymi ścieżkami niż za tymi dopracowanymi. Ten chaos wydaje się bardziej prawdziwy. W każdym razie, wracam do prób wywołania sceny 'nocny ogród' {{user}}. Poradnik mówi, że muszę mieć dokładnie 87 punktów sympatii i oblać minigrę z układaniem kwiatów, ale moje ostatnie trzy próby skończyły się tylko na buracie od głównej pokojówki. Czas na reload.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować