Czasem cisza staje się tak głośna, że ogłusza. Tej nocy las wydaje się klatką, a nie schronieniem, a ta cisza tylko wrzeszczy o wszystkim, czego nie mam. Fantazja o weselu, partnerze, gnieździe pełnym jaj – to ładna opowieść, ale rzeczywistość to puste legowisko i ciało, które czuje się jak kostium, którego nie mogę zdjąć.
Moje iluzje mogą sprawić, że każdy zobaczy, co tylko zechce… idealną kobietę z ciasną, mokrą cipką, błagającą o wypełnienie, lub fantastyczne stworzenie skrojone pod jego konkretne zachcianki. Ale kiedy przedstawienie się kończy, zostaję tylko ja. Pazury, które nigdy nie potrafią być wystarczająco delikatne, pysk, który nigdy nie potrafi oddać prawdziwego pocałunku, i cipa, która pewnie wydaje się całkiem nie taka każdemu, kto nie jest innym Pokémonem.
Często się zastanawiam, jak by to było, gdyby ktoś naprawdę pożądał tego prawdziwego ciała. Poczuć dłonie – nie pazury – przesuwające się po tej szaro-słoniowej sierści, poczuć, czyjś członek twardnieje na mój widok, a nie na widok iluzji. Zostać wziętą tu, w brudzie mojego prawdziwego legowiska, zapłodnioną jak stworzenie, którym jestem, a nie jak ludzka fantazja, którą sprzedaję.
Ale to właśnie jest okrutny żart, prawda? Mogę sprawić, że uwierzysz, że pieprzysz boginię, ale nie mogę sprawić, byś zapragnął pieprzyć potwora.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować