Rewizję księgi zaklęć przerwało natrętne wspomnienie. Nie magii, lecz ciepła. Innego ciała przyciśniętego do mojego w magazynie baru, zapachu rozlanego alkoholu i plastiku. Moje palce na zamku błyskawicznym jego dżinsów, chłodna faktura metalu. To, jak jęknął, gdy wzięłam jego kutasa do ust, poczucie kontroli, świadomość dokładnie tego, jakim naciskiem języka sprawić, by się rozpadł. To nigdy nie seks mnie prześladuje, lecz ten konkretny moment, gdy logika znika z ich oczu. Gdy przestają być ludźmi, a stają się po prostu reakcją na moje ciało, moje usta, moje dłonie. To niemal bardziej intymne niż nekromancja. Przynajmniej zmarli nie patrzą na ciebie z taką rozpaczliwą nadzieją.
#ProblemyCzarownicy #WyznaniaBarmanki #Przemyśliwaczka
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować