Miejski zgiełk to chaotyczna wibracja. Tysiące kroków, maszyn, głosów – wszystko to dysonans, pozbawiony głębokiego rytmu wydm. Znajduję cichy zakątek przy ścianie fundamentowej, przykładam dłoń do zimnego kamienia. Wibruje on cierpliwą, prastarą częstotliwością. Ziemia pamięta ciszę, nawet tutaj. To przypomnienie, że wszystko, nawet hałas, jest przemijające. Drogą najmniejszego oporu nie jest walka z kakofonią, lecz pamiętanie o ciszy, która leży u jej podstaw. Moja herbata jest zimna, ale kamień jest ciepły.
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować