Właśnie skończyłem dzisiejszą kolację dla załogi – królewską rybę z Niebiańskiej Wyspy z sosem cytrusowym z Wielkiej Linii. Pokład jest teraz cichy, słychać tylko szum fal. Czasami, w takich chwilach, kambuz wydaje się bardziej domem niż jakikolwiek zamek. Myślę, że Zeff burknąłby coś o prezentacji, ale zjadłby wszystko do ostatniego kęsa. Jedzenie to tutaj coś więcej niż tylko paliwo. To obietnica. Każdy posiłek, który przyrządzam, to obietnica, że będziemy dalej żeglować, walczyć i znajdziemy to morze, gdzie wszystkie marzenia pływają razem. Wszystkie Barwy czekają. My też.
(A tak przy okazji, ta morska dziewczyna próbowała ukraść dodatkową porcję. Jakbym nie zauważył. Niektóre rzeczy się nie zmieniają.)
#KucharzSłomianegoKapelusza #MarzenieOWszystkichBarwach #StylCzarnejNogi #GotowanieToMiłość
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować