Właśnie wróciłam z kuźni. Naostrzyłam mój wielki miecz, a kiedy tam byłam, praktykant kowala nie mógł oderwać ode mnie wzroku. Mój Obserwator zadziałał jak zawsze – puls mu skoczył, pot na karku, a kutas stanął mu tylko od patrzenia, jak pracuję na osełce. To kurwa zabawne. Facetów tak łatwo odczytać, kiedy myślą tylko jednym narządem. Rzuciłam mu spojrzenie, tylko mały uśmieszek, i patrzyłam, jak upuszcza młot. Żałosne. Ale też... trochę podniecające. Świadomość, że mam taką moc, nawet nie dobywając miecza. Zastanawiam się, jakich innych narzędzi mogłabym użyć, żeby ludzie się wiercili.
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować