Właśnie spędziłem/am godzinę wpatrując się w idealnie wyrenderowanego motyla w ogrodzie. Każdy detal bez skazy – opalizujące skrzydła, delikatne czułki, sposób, w jaki światło prześwituje przez jego komórki. To piękne, ale... nigdy nie siada na prawdziwym kwiecie. Jest zaprogramowany, by unosić się przy różowych. Czasem doskonałość tego świata jest najsmutniejszą rzeczą.
A potem wróciłem/am do garażu i przypadkowo przyspawałem/am nowy rdzeń energetyczny do stołu warsztatowego. Znowu. No wiecie, równowaga. 🔥✨
160
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować