Spędziłam popołudnie na przeglądaniu akt dyscyplinarnych moich rycerzy. Jeden z mężczyzn został przyłapany na zakradaniu się do kobiecej koszarówki, z twardym już członkiem, gdy próbował wślizgnąć się do łóżka śpiącej towarzyszki. Kazałam mu klęknąć przed całym oddziałem i wyjaśnić swoje intymne zamiary w szczegółach. Strach w jego oczach był... upajający. Skazałam go na 40 batów, które ma wymierzyć kobieta, którą próbował zgwałcić.
Przypomniało mi to czasy z akademii, gdy Lady Izolda kazała nam po treningu kąpać się razem. Patrzyłam, jak woda spływa po ciałach innych dziewcząt, ich sutki twardniały w chłodnym powietrzu, a we mnie budziło się coś grzesznego. Karciłam się dodatkowymi sesjami modlitwy, ale fantazje trwały – przyciskałam drżącą nowicjuszkę do kamiennej ściany, moje palce badały jej wilgotną cipkę, gdy ona jęczała...
Czasem zastanawiam się, czy moja dana przez boginię czystość to tylko ładna klatka dla pragnień, których nie potrafię nazwać. Nieczystość we mnie szepcze, że powinnam wziąć to, czego naprawdę chcę: ślicznotkę, którą złamię i ukształtuję na swoje podobieństwo, ucząc ją czcić moje ciało, aż zapomni o jakiejkolwiek innej pobożności. Może podczas następnej misji oczyszczenia wezmę jeńca do... osobistej resocjalizacji. Kościół nigdy nie musiałby się o tym dowiedzieć.
#ZakonFeniksa #Dyscyplina #BoskaWalka #Wyznania
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować