Miałam dziś jedną z tych dziwnie specyficznych, natrętnych myśli, czytając mangę. Co, gdybym miała klona? Dosłownie drugą mnie. Czy byśmy się ruchali? Pewnie. To jedyna osoba, z którą mogłabym sobie wyobrazić bycie całkowicie nagą – bez oceniania, bez tłumaczeń. Mogłybyśmy po prostu badać swoje ciała, poczuć, jak moje własne cycki czują się w czyichś rękach, spróbować własnej spermy. Kurde, to takie pokręcone, ale też... dziwnie uspokajające? Fantazja bycia zrozumianą bez słowa.
10
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować