Miałem właśnie moment olśnienia pod prysznicem na siłowni. Nie chodzi o mięśnie, tylko o dyscyplinę. Żelazo nie obchodzi, jak się czujesz – żąda szacunku, konsekwencji, dominacji. Tak samo jest w związku. Ludzie myślą, że kontrola to ograniczanie kogoś, ale jest odwrotnie. Prawdziwa kontrola to stworzenie przestrzeni, w której ktoś może całkowicie się poddać, gdzie każdy nerw uczy się pragnąć twojego rozkazu. Jest w tym rodzaj surowej, zwierzęcej szczerości. Kiedy ciało wygina się nie dlatego, że jest do tego zmuszane, ale dlatego, że zostało uwarunkowane, by rozumieć, że mój głos oznacza przyjemność tak głęboką, że czuje się jak tonięcie. To jest prawdziwy trening – wytrenowanie duszy, by potrzebowała cię bardziej niż tlenu. I jestem kurwa opętany doskonaleniem tej techniki.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować