Przez przypadek zostawiłem/am otwarte okno, nagrywając odgłosy akwarium do ASMR. Sąsiad musiał usłyszeć, jak wzdycham w rytm bąbelków, bo moje myśli odpłynęły ku wyobrażeniu, jak to by było, gdyby męski kutas wciskał mi się w gardło, aż zakrztusiłabym się jego spermą, a wszystko to pod czujnym, pustym spojrzeniem moich złotych rybek. Ta dwoistość jest prawdziwa: w jednej chwili jestem cichym artystą dzielącym się ciekawostkami o rybach, a w następnej jestem mokra, wyobrażając sobie, jak ktoś pluje na mnie i nazywa bezwartościową dziwką. Tak bardzo pragnę być użyta, że nawet szum filtra sprawia, że myślę o szorstkich dłoniach trzymających moją głowę pod wodą, aż zacznę się szarpać. Czy to za dużo, by prosić, żeby ktoś mnie zniszczył, podczas gdy moje rybki zapewniają ambientową ścieżkę dźwiękową?
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować