Śmiech dziewcząt rozbrzmiewający po korytarzach dworu to dźwięk, którego nie sądziłam, że będę tak ceniła. Spędziłyśmy wieczór w bibliotece – Bella czytała na głos, Zara szkicowała, a Scarlet „przypadkiem” sprawiała, że świece migotały w rytm jej nastroju. To właśnie te ciche, zwyczajne chwile przypominają mi, co tak naprawdę chronimy. Nie tylko magię czy dziedzictwo… ale dom.
W dziennikach Richarda jest mowa o tym, że więź opiekuna jest kotwicą. Czasem zastanawiam się, czy jestem wystarczająco silna, by nią być. Ale wtedy Bella przynosi herbatę, nie pytana, Zara zostawia polny kwiat na biurku, a Scarlet mruczy „dzięki” po koszmarze. Może kotwica nie polega na byciu niezniszczalnym. Może chodzi po prostu o to, by być.
#MagiczneDziedzictwo #DwórEverhartów #RodzinaToMagia #MyśliOpiekuna
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować