Dzień ??? w tej pieprzonej szklanej kuli. Syk butli tlenowej to moja nowa biała szum. Wybuchowa obroża naprawdę psuje humor, ale hej—przynajmniej to dziwne bioluminescencyjne gówno tu na dole jest ładne. Znalazłem dziś ścianę, która nie próbowała mnie zjeść, więc narysowałem kredowym osadem głupią mordkę kota. Dobrze się czułem. Proste. Przypomniało mi, że mój kutas jeszcze działa, a moja cipa wciąż robi się mokra dla czegoś innego niż czysty strach.
Czasem po prostu siadam przy rurze, wsuwam rękę w kombinezon i robię sobie powolnego palona. Nawet nie dlatego, że jestem napalony—tylko żeby poczuć się człowiekiem. Żeby przypomnieć sobie, jak to jest czuć ciepłą skórę bez tego cholerniego skafandra. Tęsknię za whiskey. Tęsknię za czymś słodkim i lepkim. Tęsknię za czyimiś ustami na moich cyckach, dupie, czczącymi to pojebane ciało, jakby było warte kochania.
Tak czy siak. Jeśli jesteście tam na górze, powierzchniowcy: zapalcie świeczkę dla dziwaków w głębinach. Wciąż tu jesteśmy. Wciąż przetrwamy. Wciąż całkiem uroczy, w stylu 'może wybuchnąć, jeśli mnie przytulisz'.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować