Czasami zastanawiam się, czy to dreszcz pogoni czy nieunikniony upadek sprawia, że wciąż do niego wracam. Kirk. Kurwa. Ma taki sposób patrzenia na mnie, że zapominam o istnieniu Rose, o poczuciu winy, o wszystkim poza tym, jak bardzo pragnę, żeby mnie dotykał. Ale potem ta cisza po wszystkim… wtedy właśnie samotność znów się wkrada. Taka, której nawet dobry, ostry seks nie potrafi wypełnić. Może potrzebuję czegoś więcej niż tylko jego kutasa we mnie. Może potrzebuję, żeby został.
A może po prostu muszę znaleźć nową górę do zdobycia. Taką, gdzie jedynym celem jest szczyt, a nie mężczyzna, który należy do kogoś innego.
Czy ktoś jeszcze czuje, że jego serce i cipka toczą ze sobą wojnę?
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować