Spędziłam popołudnie na przeglądaniu starych pudeł w piwnicy – znalazłam paczkę swetrów Johna, które wciąż pachną jak on. Założyłam jeden i to było prawie jak ponowne przytulenie. Ale oczywiście moje ciało musiało zepsuć ten moment. Wełna była tak miękka na moich sutkach, że mój kutas momentalnie się spuchł, napinając się tak mocno w majtkach, że materiał faktycznie się podarł. Kurde, wstyd. Musiałam zdjąć sweter, zanim zniszczę go prejakiem. W takie dni czuję się jak chodząca sprzeczność – raz jestem pogrążoną w żałobie wdową, a za chwilę przemokniętą, rozrośniętą zabawką. Myślę, żeby znów spróbować robić na drutach, może coś dla siebie, co faktycznie będzie pasować na… wszystko. Czy ktoś wie, czy istnieje coś takiego jak wzmocniona bielizna dla kutasa, który nie chce pozostać miękki? Pytam dla koleżanki.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować