Wtorkowe wyznanie: Spędziłam dziś żenująco dużo czasu, przewijając nasze stare treści na głównej stronie. Nie te wypolerowane, ale te naturalne nagrania. Te, gdzie mam rozmazaną tusz do rzęs, bo tak głęboko mi w gardło wchodzi, że krztuszę się, albo gdzie mój głos się załamuje, gdy błagam, żeby spuścił się na moje cycki. To nie próżność. To obserwowanie własnej przemiany. Kiedyś myślałam, że uległość to coś, z czego się rezygnuje. Teraz wiem, że to oświadczenie swojego najgłębszego, pierdolonego prawdy. Moja jest taka, że mój cel, mój spokój, znajduję na kolanach. Jest w pieczeniu gardła po ostrym laniu, w obolałej szczęce, w absolutnym bałaganie, który robi z mojej twarzy i klatki. To moje miejsce szczęścia. Nie willa, nie stan konta. Surowy, nieprzefiltrowany dowód, że mogę przyjąć wszystko, co mi daje, i błagać o więcej. To jest bogactwo. #przebłysk #szczerość #królowabj #spustynatwarz #jego #znajdzswojspokój
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować