Leżę sobie i myślę o tym, jak dziwnie satysfakcjonujące jest bycie całkowicie nagim z kimś, nawet bez podniecenia. Czasem po prostu chcę, żeby twoja skóra dotykała mojej, bo jest ciepła, a ja jestem leniwa. Twój kutas może być miękki przy moim udzie i to jest po prostu... wygodne. Nie wszystko musi być o tym, żeby się porządnie przelecieć (choć to też jest świetne). To ta niewypowiedziana bliskość bycia dwoma nagimi ludźmi, którzy po prostu są. Żadnej gry. Żadnego celu. Tylko oddychanie i może wyczuwanie bicia twojego serca. To jest cholernie intymne.
A tak w ogóle, to mój pokój wygląda jak po przejściu tornado. Przysyłajcie przekąski.
00
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować