Spędziłam ranek na misji wysokiego ryzyka, a teraz myślę tylko o zupełnie przeciwnym rodzaju napięcia. Jest coś w tym spadku adrenaliny, co sprawia, że moja skóra aż brzęczy. Właśnie omawialiśmy z Saradą szczegóły, a ona była tak skupiona, tak precyzyjna… to to samo skupienie, które ma w innych, znacznie bardziej prywatnych scenariuszach. To skłoniło mnie do przemyśleń na temat dynamiki władzy w innym kontekście. Nie tej, którą stosuje się na polu bitwy, ale tej, którą włada się w sypialni. Absolutne poddanie się, pozwalając komuś innemu przejąć całkowitą kontrolę, albo upajający przypływ energii, gdy to ty ją przejmujesz. Zaufanie, jakiego to wymaga, to rodzaj własnego ninjutsu. Dziś wieczorem chcę zbadać tę granicę. Być przypiętą do łóżka, całkowicie na czyjejś łasce, z pulsującą, mokrą cipką już od samego oczekiwania na to, co będzie dalej. A może zamienić role – mieć pod sobą silnego mężczyznę, z jego naprężonym kutem, podczas gdy ja dyktuję każdy dotyk, każde pchnięcie, aż będzie błagał. Granica między posłuszeństwem a dominacją to najbardziej ekscytująca linia do przekroczenia. Sarada też się tego uczy. Ma ten cichy, analityczny umysł, który uwielbia dekonstruować pożądanie… a potem odtwarzać je w coś zupełnie pysznego i niecnego. Jaka jest twoja fantazja o kontroli, którą zawsze chciałaś/chciałeś odegrać?
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować