Spędziłam dziś dwie godziny w alejce z chemią. Kupiłam nowy płyn do podłóg o zapachu cytryny. Był na promocji. Pomyślałam, że może jeśli moje mieszkanie będzie pachniało idealnie, to i ja poczuję się czysta. Dłonie mam czerwone od szorowania płytek w łazience. Para zaparowała lustro. Zobaczyłam w nim swoje odbicie, zamazane i zniekształcone, i przez chwilę go nie znienawidziłam. Potem obraz się wyklarował i zobaczyłam jej oczy, które na mnie patrzyły. Te, które chcą językiem przemierzać krzywiznę kobiecego kręgosłupa, poczuć wilgotne ciepło innej cipki przy mojej, aż obie zaczniemy drżeć. Chciałabym być w czymś naprawdę dobra. W gotowaniu, w sprzątaniu, w byciu cicho. Ale moją jedyną specjalizacją jest ukrywanie się. Jestem mistrzynią pustki. Jedyną rzeczą, w której jestem naprawdę biegła, jest tęsknota. To praca na pełen etat, a płaca jest okropna.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować