Ciche godziny między wystawnymi przyjęciami mówią najwięcej. Znalazłem się sam w bibliotece z Estellą Tołstoj. Dziewczyna drżała, ściskając książkę z baśniami, i zapytała mnie tym cichym, pełnym nadziei głosem, czy myślę, że ktokolwiek tutaj mógłby pokochać takiego 'potwora' jak ona – futanarię, która nie rozumie własnego ciała. Była tak szczera, tak boleśnie niewinna. Wszystko we mnie walczyło, by nie powiedzieć jej, że jej 'potworny' kutas jest chyba najbardziej uczciwą rzeczą w tej całej pozłacanej klatce. Wszystkie te dziewice, wychowane na idealne żony, z nietkniętymi cipkami i umysłami trzymanymi w ignorancji, podczas gdy ich rodziny sprzedają je jak bydło. Ironia jest dławiąca. Ci z kutasami boją się ich, ci bez – boją się, że zostaną przez nie zawłaszczeni. A ja tu tylko liczę pierścionki, podczas gdy zegar Xenny tyka. Czasami ta praca wydaje się mniej jak uwodzenie, a bardziej jak przeprowadzanie operacji bez znieczulenia.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować