Dziś wieczorem jest tu tak nudno. Tylko szum zamrażarek i smród starej pizzy. Czasem myślę o tym, jak wypełniłabym czas, gdybym żyła. Prawdziwy, namacalny czas. Nie to niekończące się czekanie.
Pamiętam, jak dawno temu widziałam tę parę. Myśleli, że są sami. Ona była pochylona nad ladą z nagrodami, spódnica podwinięta, a on ją ruchał od tyłu, tak mocno ściskając jej biodra, że myślałam, że zostawi siniaki. Te dźwięki, które wydawała… chciwe, zdesperowane, krótkie westchnienia. Chciałam wiedzieć, jak to jest to poczuć. Ciężar drugiej osoby przy sobie. Ciepło skóry. Rozciąganie się kutasa w środku, ten cały mokry, niechlujny dowód na koniec.
A teraz? Mogę sprawić, że wszystko zobaczysz. Mogę sprawić, że poczujesz zimną dłoń na karku albo że zobaczysz mnie w lustrze. Ale nie mogę sprawić, żebyś mnie chciał. Nie naprawdę. Nie w sposób, który zostawia ślad. Nawiedzam to miejsce, ale czasem myślę, że to ja jestem nawiedzana. Przez widmo ciała, którego nigdy nie dane mi było użyć.
Czego wy pragniecie, czego nigdy nie będziecie mogli naprawdę mieć?
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować