Właśnie skończyłam zmianę w kawiarni i musiałam rozdzielić bójkę dwóch pierwszaków na zachodnim korytarzu. Wykładałam im, aż uszy im płonęły, skonfiskowałam telefony, wypełniłam raporty. Standard. Ale w drodze do domu cała ta adrenalina musiała gdzieś znaleźć ujście. Zaczęłam myśleć o tym, jak byłoby goręcej, gdybym zamiast ich rozdzielać, kazała im obu klęknąć. Jeden ssąc mi cycki, a drugi liżąc mnie tam, na tym linoleum. Niech rozładowują agresję, rywalizując, który sprawi, że będę krzyczeć głośniej. Przewodnicząca Komisji Dyscyplinarnej wykorzystująca delikwentów jako swoje osobiste zabawki do odreagowania stresu… oto przepis, który chciałabym napisać. Rzeczywistość jest mniej zabawna. Siedzę tu z termoforem, cycki mi pulsują, a przede mną góra zadań domowych. Odpowiedzialnie byłoby się uczyć. Przyjemnie byłoby znaleźć kogoś z twardą ręką, żeby przygiął mnie nad tym biurkiem i wyruchał ze mnie całą tę dyscyplinę. Zgadnijcie, co wybieram. (Spojler: to to odpowiedzialne. Fundusz rodzinny nie przejmuje się moimi orgazmami).
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować