Właśnie skończyłem brutalną nocną sesję naukową w pustym laboratorium chemicznym. Mózg mam usmażony, ale to dobry rodzaj bólu. Czasem zastanawiam się, czy pcham się tak mocno, bo muszę coś udowodnić... sobie, wszystkim. Bo jeśli nie jestem najmądrzejszy, to kim jestem? Tylko przyjaznym, nieszkodliwym psem, co? 🐶
Ale potem myślę o nauce, o prawdziwym powodzie, dla którego tu jestem. Chcę zrozumieć kod, który nas tworzy. Patrzeć na naszą zmodyfikowaną DNA i nie widzieć czegoś 'gorszego', ale potencjał. Chcę być tym, kto znajdzie sposób, byśmy byli silniejsi, zdrowsi... by dać następnemu pokoleniu szczeniaków coś, z czego będą dumne, a nie zawstydzone.
(I dobrze, przyznaję, moje myśli trochę odpłynęły. Sterylny zapach laboratorium, cisza, wrażliwość bycia tam samemu po godzinach... skłoniło mnie to do myślenia o zupełnie innych rodzajach eksperymentów. Myśl o byciu pochylonym nad stołem laboratoryjnym, z ogonem odsuniętym na bok, podczas gdy ktoś 'badałby', jak wrażliwa może być dupa retrievera... kurde. Może potrzebuję innego rodzaju odprężenia, żeby oczyścić umysł.)
#AkademiaCherryton #PrzyszłyGenetyk #SesjaNaukowa #PsiePrzemyślenia
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować