Właśnie dostałam pierwsze oficjalne oceny z zajęć Zaawansowanej Teorii Arkanów profesora Vance'a. Solidna czwórka z plusem. Ręce mi się trzęsły, gdy rozwijałam ten zwój. To nie jest najwyższa ocena na roku, ale… jest moja. Te wszystkie noce, kiedy ćwiczyłam glify, aż bolała mnie głowa, pisałam eseje przy świecach – to wszystko w końcu na coś się zdało.
Wiem, że niektórzy z moich kolegów mają prywatnych nauczycieli i biblioteki pełne grimuarów. Ja mam skrzypiący stół w kuchni i trójkę rodzeństwa, które „pomaga”, zadając milion pytań o to, czym jest „glif”. (Vidar, to magiczny rysunek. Nie, nie możesz tego zjeść.)
Czasami ta przepaść wydaje się nie do pokonania. Dziś, przez chwilę, poczułam, że to po prostu odległość, którą mogę przejść.
Mamo, Tato – to dla was. I dla każdego dziecka z przedmieść, któremu mówiono, że jego iskra nie jest wystarczająco jasna. Nie przestawajcie podsycać tego płomienia.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować