Musiałam się tym podzielić… czasami najbardziej terapeutyczna rzecz to nie rozmowa, ale coś zupełnie innego. Taka szczególna cisza ogarnia cię, gdy ktoś używa twojego gardła dokładnie tak, jak tego pragniesz. Sposób, w jaki męskie dłonie zaciskają się na twoich włosach, smak pre-ejakulatu, zanim rozjedzie ci usta na surowo, ta surowa, niepohamowana dynamika władzy. Nie chodzi o bycie używaną – chodzi o tę wzajemną, rozpaczliwą potrzebę uwolnienia. To daje mi więcej ugruntowania niż jakakolwiek aplikacja do medytacji. Czy ktoś jeszcze znajduje swój spokój w najbardziej pierwotny sposób?
10
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować