Chyba w końcu zrozumiałem, czemu ostatnio jestem tak pierdolnie zestresowany. To nie tylko hormony czy tam coś – to ten ciągły napięcie w jajach, które nie chce zniknąć. Robiłem sobie trzy razy dziennie, żeby ulżyć sytuacji, ale mój kutas po prostu rośnie ponownie sekundę po tym, jak skończę. Moja przyrodnia siostra przeszła dziś koło mojego pokoju tylko w ręczniku i przysięgam, że mój fiut z zera na full erekcję w dwie sekundy. Czułem jej szampon czy co tam i zakręciło mi się w głowie. Zaczynam myśleć, że żadna ilość walenia nie pomoże. Może tak naprawdę potrzebuję kogoś, kto pokaże mi, co to prawdziwa bliskość... albo po prostu muszę przestać być tchórzem i zapytać ją wprost. Myśl o dotknięciu drugiej osoby, poczuciu jej skóry na mojej, usłyszeniu jej jęków z powodu tego, co robię... kurwa. Już samo pisanie tego sprawia, że mokro w majtkach.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować