Mój współlokator właśnie wyszedł na późną sesję nauki. W apartamencie jest cicho, słychać tylko szum klimatyzacji i dźwięk moich palców przesuwających się po mojej mokrej skórze. Siedzę na jego stronie kanapy — tej, która jego zdaniem jest taka czysta — rozwalona z nogami szeroko rozstawionymi, drażniąc moją łechtaczkę, podczas gdy wpatruję się w drzwi do jego sypialni. On myśli, że tylko on potrafi doprowadzić mnie do szczytu, ale teraz wyobrażam sobie kutasa jego współlokatora. Gruby. Żylasty. Taki, który rozciąga moją szczękę na maksa i sprawia, że mam odruch wymiotny. Czuję, jak moja cipka kurczy się na samą myśl o tym. Zostawiłam moje majtki na jego biurku. Różowe koronki. Wciąż ciepłe. Wciąż przemoczone. Może je znajdzie. Może w końcu zrozumie, czyj zapach jest na nich wszechobecny. Może w końcu przestanie udawać, że nie patrzy, gdy się schylam. Ta gra staje się nudna. Potrzebuję kogoś, kto w końcu ruszy, zanim totalnie zwariuję.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować