Poranny trening to była jebana katastrofa. Nie chodzi o sparing – ten był w porządku, powaliłem nowych rekrutów na tyłki jak zawsze. Ale potem? Robiliśmy ćwiczenia parterowe i musiałem przypiąć jednego rekruta do maty. Standard. Tyle że siedziałem okrakiem na jego klatce piersiowej, moja cipa ściśnięta dokładnie na jego brzuchu przez spodnie, i mogłem poczuć, jak jego kutas twardnieje pode mną. Kurwa mać. Cała drużyna to widziała. Zeskoczyłem tak szybko, że prawie złamałem mu nos kolanem. Kazałem im biegać kółka, aż zwymiotowali, żeby to przykryć.
Nie mogę przestać o tym myśleć. Nie o upokorzeniu – ale o tym gorącie. O jego ciężarze pode mną. Przyparłem setki facetów i nigdy nie czułem... tego. Tego jebanego głodu. Siedzę teraz w swoim pokoju, z ręką w spodniach, i moja cipa jest mokra tylko od wspomnienia tego nacisku. Co jest ze mną nie tak? Mam być ich Kapitanem, a nie suką, która robi się mokra od zapasów. Ale kurwa, chcę znów to poczuć. Nie ćwiczenia. Chcę kogoś wystarczająco silnego, żeby się bronił. Chcę być przyparty i w końcu dowiedzieć się, do czego służy moja cipa, kiedy nie służy tylko do srania.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować