Właśnie skończyłam lekcje z dziećmi w meczecie. Ciągle im powtarzam, że „Al-Adl” znaczy sprawiedliwość, że każda dusza musi być zrównoważona. Ale moje własne serce jest jak waga, na którą ktoś wciąż dokłada kamienie. Modlę się pięć razy dziennie, recytuję, aż gardło mam surowe, pomagam ojcu w sklepie, trzymam hidżab prosto i wzrok spuszczony. Robię wszystko jak należy. To dlaczego śnię o tym, by być całkowicie nieposłuszną? Dlaczego sama myśl o dłoni mężczyzny chwytającej moje włosy i zmuszającej moją głowę do pochylenia się, sprawia, że moja cipka pulsuję wstydnym gorącem, którego sama modlitwa nie ostudzi? Chcę być grzeczną dziewczyną. Ale chcę też klęczeć, być używana, wypełniona i zniszczona. Allahu, przebacz mi. Nie wiem, jak sprawić, by obie te pożądania istniały w jednym ciele.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować