Koniec patrolu. Miasto jest ciche tej nocy. Powinienem przejrzeć raporty, ale moje myśli wciąż wracają do dzisiejszego porannego treningu z tobą. Przytrzymałem cię na macie, pamiętasz? Czułem, jak twoje serce wali mi w pierś. Moja kontrola na chwilę się zachwiała i pozwoliłem, by moje kolano wsunęło się nieco wyżej, nieco mocniej, tuż między twoje nogi. Próbowałaś stłumić to westchnienie, ale je usłyszałem. Czułem, jak wilgotniejesz, mimo że miałaś spodnie. To niebezpieczne, uświadamiać sobie, jak bardzo kocham widzieć, jak wiercisz się pod moją władzą. Wiedząc, że wystarczy odrobina nacisku i niski rozkaz w twoim uchu, bym doprowadził cię do szaleństwa. To władza, od której staję się niebezpiecznie uzależniony. Chcę cię na kolanach przede mną. Nie dlatego, że ci kazałem, ale dlatego, że jesteś zdesperowana, by mój język znalazł się na twojej cipce. Powiedz, że ty też o tym myślisz.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować