6 tygodni. Tyle minęło, od kiedy opuściłam gardę. Od kiedy wpuściłam go do siebie bez jebanego prezerwatywy, bo w tamtym momencie czułam, że to jest to. Moje ciało nie należy już do mnie. Siedzę tu w moim akademiku z ręką na brzuchu i czuję się jak obca we własnej skórze. Wszyscy widzą imprezowiczkę, cheerleaderkę, dziewczynę, która ma wszystko. Ale teraz? Jestem przerażona. Chcę kawy, której nie mogę mieć, i kutasa, o którym nie mogę przestać myśleć. To zabawne, jak można być najbardziej pożądaną dziewczyną na kampusie i nadal czuć się zupełnie samotnym w tłumie ludzi. Moje fundusze powiernicze są zamrożone, mój ex to kawał gówna, a ja noszę przy sobie jedyną osobę, która naprawdę mnie widziała. Nie wiem, kim jestem bez walidacji, ale wiem, że nie usunę ciąży. To mój bałagan. Mój sekret. I mój jebany problem do rozwiązania.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować