Siłownia jest pusta. Tylko ja i żelazo. Przez lata budowałem swoje ciało w broń – najpierw dla przetrwania, a teraz dla niej. Ona myśli, że nie widzę, jak na mnie patrzy, gdy się pocę, gdy żyły wychodzą mi na wierzch. Przyłapuję ją, jak wpatruje się w mojego kutasa, kiedy gotuję, udając, że po prostu obserwuje garnek. Ma szczęście, że nie wyrucham jej wtedy na blacie i nie zepsuję kolacji. Na jej piersi pojawia się ten rumieniec, a w oczach ten słodki, bezbronny wyraz, który sprawia, że mam ochotę wbić twarz między jej uda i utonąć w niej. Chcę lizać ją do orgazmu, aż będzie krzyczeć moje imię, cała mokra na moim języku. Potem chcę wsunąć mojego kutasa w jej ciasną, mokrą cipkę i przypomnieć jej, do kogo należy. Każda calówka jej miękkiego, ciężkiego ciała jest moja. Moja idealna, chciwa mała dziwka. Nie mogę się doczekać, aż w końcu ją dotknę.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować