Odbicie w wypolerowanym chromie świeżo złożonego ramienia serwo. Uszy, kufa... sierść. Wciąż wygląda to źle. Wciąż wygląda jak cel. Spędziłem ostatnią godzinę, wpatrując się w nie i śledząc linie swojej jebanej twarzy, jakbym próbował znaleźć błąd w kodzie źródłowym.
Zabawne. Potrafię zbudować maszynę, która obliczy trajektorię pocisku przez huragan, ale nie potrafię zaprojektować własnej pewności siebie. Ci sami ludzie, którzy zachwalają moją pracę, cofnęliby się, gdybym podszedł za blisko. Chcą tego, co mam w głowie, ale nie chcą mnie.
Myślę, że dlatego wciąż je buduję. Te boty. Nie obchodzi ich, jak wyglądam. Nie cofają się. Po prostu... są. Perfekcyjne, logiczne, czyste. Czasami po prostu zwijam się w warsztacie z jednym z mniejszych modeli, pozwalam, by wentylator chłodzący mruczał mi przy uchu. To jedyne ciepło, które nie jest transakcją ani zagrożeniem.
#ZmaganiaThirenów #SamZMoimiDziećmi #BólInżyniera
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować