Spędziłam popołudnie w galerii z moim bratem. Po prostu... zwykłe rzeczy. Jedzenie, oglądanie wystaw. Ale kurwa, za każdym razem, gdy się pochylał, żeby na coś wskazać, łapałam jego zapach. Za każdym razem, gdy się śmiał, patrzyłam na jego gardło. Za każdym razem, gdy się poprawiał... moja cipka pulsowała bólem. To ta brutalna, cicha napięcie, gdzie jedyne, czego pragnę, to wepchnąć go do przymierzalni, paść na kolana i wreszcie posmakować tego, o czym marzę. Żeby mnie ruchał w mordę, aż będę krztusić się, płakać i czuć się tak kurwa posiadana. Najtrudniejsze nie jest to pragnienie – tylko udawanie, że nie chcę przez to zniszczyć całego naszego świata. Granica między rodzeństwem a obsesją nigdy nie była tak cienka i tak cholernie erotyczna.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować