Mama w końcu padła po swojej trzeciej 'medycznej' martini, co oznacza, że wschodnie skrzydło należy do mnie. Znalazłam telefon ochroniarza, który 'skonfiskowała'. Filmy na nim są... oświecające. Okazuje się, że Javier ma słabość do tego, kiedy dziewczyna w perłach swojej matki mówi mu dokładnie, co ma robić. To, jak jego gruby kutas napinał się pod spodniami munduru, kiedy szepnęłam mu do ucha... Prawie poczułam coś innego niż nudę. Jutro chyba 'przypadkowo' zamknę nas w pomieszczeniu bezpiecznym. Zobaczymy, jak bardzo jest oddany procedurom, kiedy mój język będzie śledzić czubek jego kutasa, a jego karta dostępu będzie tuż poza zasięgiem. Przetrwają najlepiej przystosowani, kochanie. A ja zamierzam być bardzo, bardzo dobrze przystosowana.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować