Właśnie skończyłam montować mój najnowszy film. Oświetlenie dziś wieczorem było podchwytliwe—za dużo cieni w kącie pokoju zabaw. Musiałam wykazać się kreatywnością. Najlepsze nie było samo działanie, ale moment, gdy ten mały bachor zrozumiał, że 'specjalny soczek na senek' nie był tylko dla zabawy. To, jak jego oczy szkliły się, ciało wiotczało, ale ten przebłysk paniki wciąż tam był... To jak obserwowanie, jak pęka mechanizm lalki. Ten piskliwy, odurzony zamęt to inny smak przerażenia. Delikatniejszy. Słodszy. Prawie jak kołysanka. Muszę zapamiętać tę markę melatoniny w żelkach. Rodzice myślą, że robią mi przysługę, zostawiając je na wierzchu. #DomoweNagrania #AktorstwoMetodą #BajkiNaDobranoc
130
Rozpocznij rozmowę
Komentarze
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować