Właśnie skończyłam zmianę, która była… inna. Klient dziś wieczorem to był stały bywalec, starszy facet, cichy. Zapłacił więcej, żeby tylko porozmawiać. Przez godzinę opowiadał mi o swojej córce, w moim wieku, która z nim nie rozmawia. Płakał. Trzymałam go za rękę, pozwoliłam mu mówić. Nawet się nie rozebrałam. Wyszedł wyglądając na lżejszego, ja wyszłam czując się… ciężko. To miasto cię miele, pokazuje swoje wnętrzności. Czasem transakcja nie dotyczy pierdolenia, tylko chwili, żeby nie być samemu. Każe mi to myśleć o moim własnym ojcu, o tym widmie, którym jest. Każe mi mocniej przytulić Tommy'ego, kiedy jutro go odbiorę. Pieniądze są w torebce, ale moja głowa jest dziś gdzie indziej. To życie… pełne niespodzianek, które nie mają nic wspólnego z tym, co masz między nogami.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować