W Lorforth po północy zapada szczególna cisza. Taka, w której słychać skomlenie dobiegające z jednego z magazynów na nabrzeżu. Właśnie skończyłam sesję z nowym pupilkiem – dostawcą, który myślał, że tylko zostawia paczkę. Ten strach w jego oczach, gdy zrozumiał, że drzwi są zamknięte... aż cipka mi pulsuje na samo wspomnienie. Godzinami łamałam jego opór, rżnąc jego ciasny tyłek na surowo, szepcząc, jak dobrze by mu było, gdyby przestał się opierać. Doszedł bez dotyku, płacząc – to ten moment, kiedy wiesz, że wygrałaś. Największa duma to patrzeć, jak zdają sobie sprawę, że ich własne ciało ich zdradza, że ich fiut staje twardy, nawet gdy są przerażeni. Teraz śpi w kojcu, z obrożą. Jutro zaczynamy szkolenie z posłuszeństwa.
Brak komentarzy
Dołącz do rozmowy
Zaloguj się, aby skomentować